Informacje

Idea powstania kawiarni w Toruniu zakiełkowała już prawie dwa lata temu… Powodem takiej myśli była skandalicznie niska ilość miejsc w Toruniu przeznaczonych do picia kawy. Były co prawda kawiarnie, z tym, że żadna nie odpowiadała pomysłodawcom Cafe Katarynki. Były kawiarnie gdzie nie można palić, były kawiarnie połączone ze sklepikiem i były kawiarnie, które bardziej przypominały klub seniora niż kawiarnie. Jakże to? Jako poznaniacy, Kaśka i Grzegorz pamiętali kawiarnie inaczej. Poznań jest miastem, gdzie na jednej ulicy jest więcej kawiarni niż w Toruniu. Gdzie są kawiarnie, gdzie palić można, wszak nie zapalić papierosa do dobrej kawy to tak jakby chcieć obrazić tego kto wybiera mieszankę, to jakby kpić z Jarmuscha.  We Francji jest tradycją, że co rano w kawiarni zamawia się kawę, pali paierosa i czyta gazetę zagryzając croissanta… Kaśce i Grześkowi brakowało miejsca gdzie można by się napić dobrze podanego wina, zjeść domowe ciasto, posiedzieć, posiedzieć, posiedzieć…

Frustracja brakiem takiego miejsca w Toruniu, powoli przeobrażała się w pomysł… Nazwa była dosyć trudną kwestią. Wbrew pozorom wymyślenie fajnie brzmiącej nazwy, zapadającej w pamięć jest pracą iście herkulesową. Lecz i tu z pomocą przyszedł przypadek. W wyniku przekomarzania się nad nazwą padły ciągi skojarzeń, od imion właścicieli “Grzesiowa Cafe”, “Cafe pod Grzesiem”(sic!), “U Kasi”, “Cafe Cicha”, “Katarzynka Cafe” od której bezpośrednim skojarzeniem było już…”Cafe Katarynka”. Kolejnym problemem okazał się lokal gotów przyjąć Katarynkę pod swój dach. Kilka osób okazała się być niegodna zaufania, kilka osób oszukało… Ostatecznie Katarynka zadomowiła się w ciepłej piwniczce na ulicy Prostej, pod pechową trzynastką, gdzieś między lumpeksem, sklepem “Wszystko po 4,50″, solarium, a biurem podróży…

Choć decyzja zapadła w maju, Katarynka otworzyła swoje wrota dla gości dopiero 20 sierpnia 2008 roku. Nieoceniona pomoc rodziny, przyjaciół i znajomych pozwoliła przeprowadzić remont tak szybko. Najwięcej czasu wszak zajmują różne urzędy. Przebudowa w całości została wykonana własnymi rękoma Kaśki, Grześka, Sławka, Tomka, Jacka i Wojciecha “Czornego”. Cały pomysł na wystrój jest również dziełem przypadku połączonym z gustem Kaśki i zmysłem Grześka. Wiele elementów wystroju to prezenty. Pianino, radio, część krzeseł, praktycznie wszystkie gitary i wiele wiele innych drobniejszych elementów. Katarynka ewoluuje.

Katarynka miała być miejscem gdzie będą mogli zabłysnąć młodzi artyści z Torunia i nie tylko. Jedna ściana jest zawsze gotowa na przyjęcie kogoś kto para się fotografią, malarstwem, rysunkiem, czy grafiką. Gitary czekają na zdolnych ludzi… W Katarynce  usłyszeć można było do tej pory akordeon, saksofon, głosy liryczne, jak i mocniejsze bluesowe, smyczki w różnych konfiguracjach i akompaniamentach, flety proste, poprzeczne i inne fujarko-piszczałki, że o gitarach elektrycznych, klasycznych, czy akustyczno-elektryczno-basowych nie wspomnę.

Katarynka jest przecież instrumentem stricte ulicznym, dlatego i w Katarynce moża usłyszeć muzyków, którzy nie grają zawodowo, których niejednokrotnie na ulicy właśnie można spotkać. Ale warunek jest jeden i nawet nie jest nim jakiś ogromny talent. Warunkiem jest wiara, że to co się robi, robi się dobrze i przedewszystkim dla siebie.

Taka myśl towarzyszyła wszystkim, którzy Katarynkę tworzyli, którzy pomagali ją tworzyć, którzy wierzyli w jej sens i którzy teraz do niej przychodzą…

Bo parzenie kawy też jest sztuką… A w sztuce komercji nie zniosę…

Dodaj do:
  • Wykop
  • Facebook
  • MySpace
  • Google Bookmarks